Zgrupowanie Istebna 2004

I już po zgrupowaniu :)
W schronisku zagościliśmy dosyć późno, ale nie przeszkadzało to w szybkiej organizacji kolacji i imprezy :).
Impreza jak zwykle udana tym bardziej że urodzinowa, przeniesiona z soboty ale to ze względu na Owieczkę, która nie miała śpiwora, a takowym okazał się być prezent dla Spidera.
W Sobotę jednak mieliśmy Kolejne dwie Solenizantki...nasze kochane Basie :)
Ale do tego zaraz wrócimy... :)
Przyjechaliśmy na zgrupowanie więc nie obeszło się bez próby...
Asia prowadziła rozgrzewkę przy gorących rytmach z boomboxa,
a Owca z panią Kierownik pastwiły się nad nami podczas ćwiczenia układów :).
Próba oczywiście udana, aczkowliek wcześniejsza impreza udzielała się niektórym.
Popełnił bym grzech gdybym nie wspomniał o obiedzie...polecam "Karczmę Ochodzita" w Koniakowie...obsługa pierwsza klasa, jedzenie niebiańskie, ceny...w sam raz dla Zespołu :)
W tym samym dniu odbył się chrzest milusińskich...kociaków.
Należy im pogratulować pomysłowości, odwagi i wytrzymałości.
Oby tylko tak samo dobrze powodziło im się na scenie!!!
Wracając do naszych Barbar...Życzenia, prezenty...czyli początek kolejnej imprezy...niestety już pożegnalnej.
Ta noc była pełna wrażeń lepszych i gorszych, ale również udana...szczegóły dla dobra wszystkich pomijam :)
W niedzielę znów wczesna pobudka i szybki powrót do rodzimych Katowic...
powrót był już bardziej spokojny niż przyjazd...
zmęczenie zaczęło nam się udzielać, no i kto się cieszy opuszczając malowniczy krajobraz górski gdzie miejscem docelowym są Katowice :(.
Myślę, że wyjazd przebiegł bez większych wpadek organizacyjnych...
Mam nadzieję, że jeszcze się tu spotkamy i zrobimy solidne poprawiny!