Argentyna...14.09.2005 - 03.10.2005


Długie przygotowania, mnóstwo wyrzeczeń i oszczędności, ale w końcu jesteśmy...Argentyna.
Już na lotnisku można zauważyć wszędobylskie "Maniana". Tutaj nikomu sie nie spieszy, każdy ma czas na wszystko.
A Sławek znalazł czas żeby zgubić swoją walizkę...odzyskał ją dopiero po tygodniu ale Lufthansa dba o swoich klientów i dostarczyła ją do rąk własnych.
Do Argentyny przylecieliśmy na zaproszenie tutejszej Polonii, która godnie nas przywitała. Warunki, które nam zapewniono nieco odbiegały od wszelakich norm, ale czymże byłby wyjazd bez niespodzianek... Zwiedzanie rozpoczeliśmy od Buenos Aires, potem na północ region Missiones, wodospady Iguazu, Cordoba, Rosario aby znowu powrócić do Buenos.
Wyjazd ten był wyjątkowy nie tylko ze względu na egzotykę, ale również ze względu na nowe doświadczenia i refleksje.

Daleko, Daleko, za morzem daleko...

Pomimo ogromnej odległości można było się tu poczuć jak w domu.
Kiedy ludzie dowiadywali się skąd jesteśmy mówili...aaaa Polonia, Wałęsa, Wojtyła, Warszawa...
Będąc w Obera, Wanda czy Apostoles, możesz pospacerować po ulicy Polskiej, lub usiąść na Placu Rzeczypospolitej Poslkiej.
Daleko, za morzem daleko...Kraj rodzinny Matki mej...
Te słowa po raz pierwszy nabrały dla nas sensu...nie spodziewaliśmy sie takiej reakcji...
Gdy pierwszy raz ją zaśpiewaliśmy...łza kręciła sie każdemu w oku...nie potrafiliśmy zaśpiewać całej piosenki... Polonia stała naprzeciwko nas i płakała...
Ludzie przed koncertami pytali nas jak wygląda Polska, co się zmieniło...
Jedna starsza pani podeszła do nas i pyta, czy może porozmawiać z nami po polsku...jej mąż zmarł, teraz nie ma z kim rozmawiać...
Tutaj w Argentynie tak naprawdę poczułem, że to co robimy ma sens i sprawia radośc nie tylko nam, ale i widzom... Prawdziwą radość...
Stoimy na scenie, śpiewamy "Szła Dzieweczka" reakcja zawsze jest taka sama, ludzie klaszczą, próbują śpiewać...
W Argentynie było nieco inaczej...Ludzie cieszyli się ze łzami w oczach...Ci którzy jeszcze pamiętali język ojczysty śpiewają razem z nami...
Podczas pobytu zajmował się nami Jacek, urodził się tutaj w Argentynie, ale jak mówi, czuje się Polakiem.
Wraz ze swoją rodziną i innymi polakami w Cordobie pracuje w Domu Polskim, prowadząc zespół folklorystyczny
Jego cel...Poświęcić się prawdziwej ojczyźnie...Polsce...zrobić wszystko aby każdy pamiętał co znaczy Polska
Podtrzymywał nas na duchu swoim "Dobrze wszystko??", nie było dla niego problemu nie do rozwiązania.
Miał z nami zostać tylko przez kilka dni został do końca... do samego odlotu do Polski...
To pożegnanie było najgorsze... nie chcieliśmy wracać Daleko, Daleko za morzem daleko... my wróciliśmy, Jacek powiedział, że też tu wróci...

Nie jestem w stanie opisać wszystkiego...może kiedyś...jak znajdzie się czas na trylogię o Argentynie...

Póki co polecam zdjęcia...

Rozmiar: 40887 bajtów
Asia pełniąc rolę choreografa, męczy biednego Socjologa na lotnisku

Rozmiar: 48638 bajtów
Dom Polski w Buenos Aires

Rozmiar: 36786 bajtów
Przywitano san godnie...całe szczęście szybko nas przeniesiono...

Rozmiar: 45916 bajtów
Cały Zespół z Pedrem, naszym dobrodziejem...

Rozmiar: 56313 bajtów
Polski Dom w Parku Mniejszości Narodowych, zbudowany na podstawie plakatów i prospektów o Polsce

Rozmiar: 63725 bajtów
Podczas przeprowadzki nie mogliśmy się nudzić...

Rozmiar: 68908 bajtów
Oczywiście, że nie płaciliśmy za nadbagaż...

Rozmiar: 39002 bajtów
Wesoły autobus...kolorowe śiatełka malowidła na tylnej części autobusu...brakowało Boba Marleya...

Rozmiar: 38858 bajtów
Ciężko się wstawało...Nasz Jacek

Rozmiar: 56058 bajtów
A jak ciężko się tańczyło...

Rozmiar: 64096 bajtów
Przyszedł czas na pierwsze pożegnania

Rozmiar: 32064 bajtów
i podziękowania za udostępnienie mieszkania

Rozmiar: 37539 bajtów
Krajobraz Obera...

Rozmiar: 37728 bajtów
Słynne Cataratas del Iguazu..

Rozmiar: 55354 bajtów
Znacie tego gościa po prawej...tak to przodek Sylwka, też bylismy zdziwieni...

Rozmiar: 49477 bajtów
Rozmiar: 30650 bajtów
Rozmiar: 59688 bajtów
Rozmiar: 57286 bajtów
Rozmiar: 43726 bajtów
Rozmiar: 46233 bajtów
Tak, owszem integrowaliśmy się...a przynajmniej Wisienka...i nasz przewodnik Cesar...Pozdrawiamy

Rozmiar: 38792 bajtów
A co, że niby tylko Wisience wolno...akurat!!!

Rozmiar: 40383 bajtów
Plac Rzeczpospolitej Polskiej

Rozmiar: 73492 bajtów
Kolejne pożegnanie...

Rozmiar: 35830 bajtów
Rozmiar: 56921 bajtów
Rozmiar: 51493 bajtów
Rozmiar: 56186 bajtów
Ruiny Misji Jezuickiej i tubylcy...

Rozmiar: 56871 bajtów
Miasto Jacka...ale ma słabe znajomości pogody nie załatwił

Rozmiar: 37266 bajtów
Dom Jacka...w oknie odbija się nowa chata...chyba jedyna taka w Argentynie...

Rozmiar: 60212 bajtów
I rodzina Jacka... Wanda i Łukasz

Rozmiar: 35006 bajtów
Kalina i Tomasz, niestety na zdjęciach nie uwieczniliśmy Krysi, ale za to ściskamy i całujemy!!!

Rozmiar: 41338 bajtów
Pojazd: Ford Transit, pojemność: 27 osób pod w3arunkiem że na pace były krzesła z jadalni...

Rozmiar: 64608 bajtów
Uczyliśmy też dzieci...tańczyć oczywiście...

Rozmiar: 68728 bajtów
Nie nie nabijam Jacka na widelec...robimy Asado...cudowny.mhmh..przysmak argentyński...

Rozmiar: 51827 bajtów

Jakieś takie wygibasy...

Rozmiar: 56993 bajtów
Tak serio...przywitanie oszałamiające...Carlos Pelegrini...

Rozmiar: 54497 bajtów
Dom Polski w Rosario, zaraz obok siłownia...Polki w strojach robia wrażenie na mięśniakach argentyńskich :)

Rozmiar: 28173 bajtów
Rosario...pomnik flagi argentyńskiej...

Rozmiar: 44676 bajtów
Największa w Argentynie fabryka YerbaMate...podobno...nie moiżna sie uzależnić

Rozmiar: 49122 bajtów
Rozmiar: 45060 bajtów
Rozmiar: 52809 bajtów
Rozmiar: 51619 bajtów
Rozmiar: 53231 bajtów
Rozmiar: 39241 bajtów
Podobno...

Rozmiar: 48638 bajtów
Dom Polski w Buenos

Rozmiar: 55795 bajtów
Tak to też jedliśmy...

Rozmiar: 68593 bajtów
Nie tego sie nie je...ale jakoś dalismy radę :)

Rozmiar: 43025 bajtów
Buenos Aires by night...

Rozmiar: 39358 bajtów
Chciał każdy, ale że w Argentynie nie ma takich Polek to Jacek dostał pozwolenie :)

Rozmiar: 71298 bajtów
Don't cry fort me...Argentina

Rozmiar: 36135 bajtów
Hebanowe klarnety: Jasiu i Cyprys :)

Rozmiar: 39661 bajtów
Tak sie bawimy na salonach...Ambasada Polska

Rozmiar: 48476 bajtów
La Boca...Kolorowo...tanecznie...cudnie

Rozmiar: 35461 bajtów
Diego Maradony :)

Rozmiar: 53165 bajtów
Cyprys juz tyle razy mówił im NIE, a one dalej swoje :)

Rozmiar: 38747 bajtów
Ambasador Polski na wspólnym obiedzie

Rozmiar: 46900 bajtów
Przedstawiciel Polonii w Argentynie

Rozmiar: 33400 bajtów
Pożegnanie na lotnisku w Buenos

Rozmiar: 65045 bajtów
Polacy to koczownicy żyjący w dużych grupach...

Rozmiar: 30981 bajtów
Może jeszcze tam wrócimy...daleko, daleko...za morzem daleko...





Serdeczne pozdrowienia dla tych, którzy nam pomagali....szczególnie dla Jacka jego żony Krysi, całej jego rodzinie.

Zdjęcia: dostałem 10 cd ze zdjęciami...nie mam pojęcia które są czyje, ale dziękuję Jarkowi, Mirkowi, Agnieszce, oraz Owieczce.
Tekst: Spider