Argentyna...14.09.2005 - 03.10.2005

Asia pełniąc rolę choreografa, męczy biednego Socjologa na lotnisku

Dom Polski w Buenos Aires

Przywitano san godnie...całe szczęście szybko nas przeniesiono...

Cały Zespół z Pedrem, naszym dobrodziejem...

Polski Dom w Parku Mniejszości Narodowych, zbudowany na podstawie plakatów i prospektów o Polsce

Podczas przeprowadzki nie mogliśmy się nudzić...

Oczywiście, że nie płaciliśmy za nadbagaż...

Wesoły autobus...kolorowe śiatełka malowidła na tylnej części autobusu...brakowało Boba Marleya...

Ciężko się wstawało...Nasz Jacek

A jak ciężko się tańczyło...

Przyszedł czas na pierwsze pożegnania

i podziękowania za udostępnienie mieszkania

Krajobraz Obera...

Słynne Cataratas del Iguazu..

Znacie tego gościa po prawej...tak to przodek Sylwka, też bylismy zdziwieni...






Tak, owszem integrowaliśmy się...a przynajmniej Wisienka...i nasz przewodnik Cesar...Pozdrawiamy

A co, że niby tylko Wisience wolno...akurat!!!

Plac Rzeczpospolitej Polskiej

Kolejne pożegnanie...




Ruiny Misji Jezuickiej i tubylcy...

Miasto Jacka...ale ma słabe znajomości pogody nie załatwił

Dom Jacka...w oknie odbija się nowa chata...chyba jedyna taka w Argentynie...

I rodzina Jacka... Wanda i Łukasz

Kalina i Tomasz, niestety na zdjęciach nie uwieczniliśmy Krysi, ale za to ściskamy i całujemy!!!

Pojazd: Ford Transit, pojemność: 27 osób pod w3arunkiem że na pace były krzesła z jadalni...

Uczyliśmy też dzieci...tańczyć oczywiście...

Nie nie nabijam Jacka na widelec...robimy Asado...cudowny.mhmh..przysmak argentyński...

Jakieś takie wygibasy...

Tak serio...przywitanie oszałamiające...Carlos Pelegrini...

Dom Polski w Rosario, zaraz obok siłownia...Polki w strojach robia wrażenie na mięśniakach argentyńskich :)

Rosario...pomnik flagi argentyńskiej...

Największa w Argentynie fabryka YerbaMate...podobno...nie moiżna sie uzależnić

Podobno...

Dom Polski w Buenos

Tak to też jedliśmy...

Nie tego sie nie je...ale jakoś dalismy radę :)

Buenos Aires by night...

Chciał każdy, ale że w Argentynie nie ma takich Polek to Jacek dostał pozwolenie :)

Don't cry fort me...Argentina

Hebanowe klarnety: Jasiu i Cyprys :)

Tak sie bawimy na salonach...Ambasada Polska

La Boca...Kolorowo...tanecznie...cudnie

Diego Maradony :)

Cyprys juz tyle razy mówił im NIE, a one dalej swoje :)

Ambasador Polski na wspólnym obiedzie

Przedstawiciel Polonii w Argentynie

Pożegnanie na lotnisku w Buenos

Polacy to koczownicy żyjący w dużych grupach...

Może jeszcze tam wrócimy...daleko, daleko...za morzem daleko...
Serdeczne pozdrowienia dla tych, którzy nam pomagali....szczególnie dla Jacka jego żony Krysi, całej jego rodzinie.
Zdjęcia: dostałem 10 cd ze zdjęciami...nie mam pojęcia które są czyje, ale dziękuję Jarkowi, Mirkowi, Agnieszce, oraz Owieczce.
Tekst: Spider